niedziela, 10 marca 2013

Dlaczego kobieta nie może zostać papieżem?

Pytanie to wcale nie jest kompletnie pozbawione sensu. Teoretycznie, papieżem może zostać każdy katolik, poza jedną grupą, która jest na samym starcie wykluczona z wyścigu, to jest właśnie kobietami. Kiedy więc kolegium kardynalskie zamknie się w Kaplicy Sykstyńskiej 12 marca tego roku, aby wybrać nowego papieża po rezygnacji Benedykta XVI, żadna kobieta nie ma szans

Precedens co do tgo, kto może zostać papieżem, nie jest oparty na doktrynie, ale na historii. Wybrany w 1455 roku na papieża Kalikst III był ostatnim do tej pory papieżem, który nie był księdzem, zaś ostatnim księdzem nie będącym kardynałem, wybranym na papieża, był Urban VI (1378.

Rzeczywistym powodem, dla którego kobieta nie może zostać papieżem, jest to, że taka osoba musi mieć przynajmniej teoretyczną możliwość bycia wyświęconą, a kobiety są wyłączone z tej możliwości.

Zgodnie z katechizmem Kościoła Katolickiego, Jezus Chrystus wybrał 12 mężczyzn na swoich apostołów, a oni kontynuowali tę zasadę. W ten sposób Kościół uzasadnia brak możliwości święcenia kobiet. Ten sposób myślenia można sprowadzić do zdania - “jeśli Jezus chciałby, aby kapłanami jego kościoła były kobiety, mianowałby nimi swoich apostołów”.

Drugą przeszkodą jest zdanie wypowiadane podczas mszy (podczas której, w co wierzą Katolicy, chleb i wino przemieni się w ciało i krew Jezusa), przywołujące jego ostatnie spotkanie z apostołami (Ostatnia Wieczerza), gdy mówi on: “róbcie to na moją pamiątkę”. Powtarzanie tego rytuału jest – zdaniem interpretatorów kościelnych – możliwe tylko w ciele męskim.

Trzecim, jak wiadomo istotnym dla instytucji kościelnych, powodem, jest argument z tradycji. Kościół nie święci kobiet, ponieważ tak się od wielu lat przyjęło.

Szanse, aby to się zmieniło, są niewielkie, choć wiele badań wskazuje, że wielu katolików chciałoby kobiet-księży w Kościele.

W trakcie swojego pontyfikatu, Jan Paweł II podkreślał wielokrotnie, że w tym zakresie nie należy się spodziewać zmian i nawet umiarkowane debaty na ten temat gasił jako objaw braku szacunku do Kościoła Katolickiego. Polityka ta była kontynuowana przez Benedykta XVI. Latem ubiegłego roku Kościół oficjalnie potępił wpływową konferencję katolickich kobiet pod nazwą Leadership Conference of Women Religious.

Co pewien czas wśród teologów pojawiają się głosy polemiczne wobec takiego stanowiska wobec kobiet. Twierdzą oni, że z faktu, iż wszyscy apostołowie byli mężczyznami nie można wyprowadzać wniosku, że współcześni księża muszą być bezwarunkowo mężczyznami. Z tego, że apostołowie byli żydowskimi rybakami nie wynika przecież, że wszyscy księża muszą być żydowskimi rybakami. A przecież Jezus otaczał się kobietami, które pełniły ważną rolę w jego życiu.

Zmiana stanowiska Kościoła w sprawie kobiet-księży jest sprawą doktrynalną, w związku z czym trzeba się spodziewać, że ewentualna reforma będzie długotrwałym procesem. I, na pewno, wcześniej można się spodziewać chociażby zniesienia celibatu, dla którego uzasadnienie jest równie mizerne, jak i dla zakazu wyświęcania kobiet.

środa, 27 lutego 2013

Kiedy ból sprawia przyjemność?


Ból nie musi być nieprzyjemny. Bywa, że ból sprawia przyjemność.

Okazuje się, że ludzie, którym dostarcza się bólowych stymulusów, odczuwają przyjemność wtedy, gdy bólowy stymulus jest mniej nieprzyjemny, niż tego oczekiwali.

W marcowym (marzec 2013) wydaniu "Pain", Siri Leknes z Uniwersytetu w Oslo pisze, że ból jest odczuwany jako mniej dokuczliwy, jeśli jednostka spodziewa się o wiele bardziej bolesnych doznań. Co ciekawsze - czytamy - jest "odkrycie, że ból może być doświadczeniem przyjemnym, jeśli subiektywnie doświadczamy uniknięcia czegoś gorszego".

Aby sprawdzić, jak ludzie doświadczają bólu, Leknes i jego współpracownicy podłączyli szesnaściorgo badanych do urządzenia, które stymulowało powierzchnię ich rąk zróżnicowanym poziomem gorąca. W tym samym czasie minitorowano aktywność ich mózgów za pomocą rezonansu magnetycznego.

W pierwszej turze eksperymentu badani doświadczyli serii stymulusów bólowych o niskim i średnim natężeniu - porównywalnym z dotknięciem gorącego kubka z kawą.

W drugiej turze, doświadczyli serii stymulusów o średnim lub wysokim natężeniu. Na tym etapie badanym pokazywano na ekranie, bólu o jakiej sile mogą się spodziewać za chwilę.

W pierwszym scenariuszu, badani oceniali umiarkowany ból jako "nieprzyjemny".

Co ciekawe, w drugim scenariuszu, kiedy wiedzieli, że alternatywą jest silny ból, badani ocenili umiarkowany ból jako "przyjemny". Na rezonansie magnetycznym zaobserwowano, że podczas umiarkowanego bólu, aktywność ośrodków bólowych mózgu (pień mózgu) była niska, za to aktywne były środkowe fragmenty płata czołowego, odpowiedzialne za uczucie przyjemności.

 Okazuje się więc, że uczucie ulgi związanej z uniknięciem spodziewanego bodźca bólowego jest na tyle silne, by zamienić negatywne doświadczenie w poczucie szczęścia i przyjemności.

Badania norweskich naukowców mogą rzucić nowe światło na to, jak ludzie reagują na ostre potrawy albo seks z użyciem przemocy.

wtorek, 26 lutego 2013

Biegać jak strusie - ewolucja nie dąży do perfekcji, ale do funkcjonalności


Ludzie są gatunkiem, który zdominował inne zwierzęta żyjące na Ziemi, ale nasze ciała wcale nie są tak doskonałe, jak by się mogło wydawać. Wiele adaptacji, które umożliwiły człowiekowi ewolucyjny sukces (wyprostowany chód, wielkie i złożone mózgi), w rzeczywistości powstały w wyniku długotrwałego procesu przekształcania budowy ciała małp człekokształtnych, których naturalnym środowiskiem życia były drzewa.

Ludzka stopa składa się z 26 kości. Ich znaczna liczba wynika z tego, że nasi przodkowie potrzebowali elastycznych stóp do łapania nimi gałęzi drzew. Kiedy już zeszli na ziemię i zaczęli poruszać się na dwóch nogach (co wydarzyło się około 5 milionów lat temu), stopa musiała być bardziej stabilna. Duży palec u nogi przestał być przeciwstawny i "przyłączył" się do pozostałych palców. Za nim wykształciło się podbicie stopy, pełniące rolę amortyzatora. Wszystko po to, aby konstrukcja stopy była bardziej sztywna. Mimo to składa się ona przez cały czas z wielu delikatnych, ruchomych części, podatnych na zwichnięcia, złamania, nadwyrężenia. 

Uniknęlibyśmy tych problemów, gdyby nasze stopy były skonstruowane jak u strusia. U tych zwierząt, kostka i kości stopy są zespolone w jedną strukturę, a w szybszym poruszaniu pomaga liczba palców zredukowana do dwóch.

Dlaczego strusie są lepiej od człowieka dostosowane do poruszania się na dwóch nogach? Dlatego, że ich przodkowie robili to już 230 milionów lat temu, w erze dinozaurów, a nasi zaczęli poruszać się w ten sposób ledwie 5 milionów lat wstecz.

Podobnie było z budową kręgosłupa. Powstający na dwie nogi ludzie, podnosili kręgosłup, który wyeluował do wspinania się po drzewach - musiał więc on być elastyczny i obracać się o 90 stopni w każdym kierunku. Musiał też znosić duże przeciążenia wynikające z przemieszczania się po drzewach. Stąd wykrzywienie horyzontalne (lordosis) - nasze kręgosłupy przypominają kształtem literę S, co jest przyczyną wielkiej liczby dyskopatycznych schorzeń współczesnych ludzi. Lekarze zgadzają się, że "zadbany" kręgosłup daje gwarancję bezbolesnego życia tylko przez 40-50 lat. Po tym czasie zazwyczaj pojawiają się problemy.

Proces dostosowywania się ludzkiego ciała do wyprostowanego chodu, a także wzrost objętości mózgu, musiały uwzględniać ograniczenia objętości kanałów rodnych. Kobiety musiały rodzić dzieci coraz większe, w tym z coraz większymi mózgami. Przed nastaniem nowoczesnych metod porodu, śmierć przy urodzeniu dziecka była najczęstszą przyczyną zgonów kobiet w wieku reprodukcyjnych. Objętość ciała ludzkiego niemowlaka do objętości ciała matki wynosi średnio 6,1%, podczas gdy u szympansów - 3,3%, zaś u goryli - 2,7%.

Niezależnie od wysokiego ryzyka śmierci w dzieciństwie, sposobem na podtrzymanie dziecka w zdrowiu było objęcie go intensywnym wsparciem społecznym. Niebagatelną rolę odgrywa też współczesna medycyna, dzięki której radykalnie zminimalizowano śmiertelność wśród noworodków, niemowlaków i małych dzieci.

Jaki wniosek można wysnuć z tych faktów? Ewolucja nie "tworzy" czegokolwiek z niczego. Zmiany oparte na procesach dostosowawczych i mutacjach genetycznych następują bardzo powoli. Ewolucja nie dąży do perfekcji, lecz do funkcjonalności.

piątek, 22 lutego 2013

Dawanie innym - uniwersalną potrzebą człowieka


Poczucie zadowolenia z możliwości wydawania na kogoś pieniędzy może być cechą charakterystyczną zarówno krajów cierpiących nędzę, jak i tych najzamożniejszych. Do takich wniosków doszli naukowcy z Simon Fraser University in Canada w artykule opublikowanym przez American Psychological Association w Journal of Personality and Social Psychology.

Psychologiczne doświadczenie nagrody wynikające z pomocy innym okazuje się być głęboko wdrukowane w ludzką naturę i niezależne od kulturowego czy ekonomicznego kontekstu. Wyniki, o których piszę, mogą dowodzić, że ekonomiczna koncepcja warm-glow giving Jamesa Andreoniego z 1990 roku ma uniwersalny charakter.

Badacze stwierdzili pozytywną korelację między indywidualnym poczuciem zadowolenia i wydawaniem pieniędzy na innych w 120 ze 136 krajów objętych w latach 2006-2008 sondażem Gallupa. Sondaż obejmował 234 917 respondentów (50% mężczyzn, średnia wieku - 38 lat). Związek między zadowoleniem a wydawaniem pieniędzy na innych był znaczący statystycznie w krajach położonych w każdy regionie świata i nie wynikał z innych zmiennych, takich jak dochód, pomoc społeczna, odczuwane poczucie wolności czy poziom korupcji.

Powyższe obliczenia znalazły potwierdzenie w szeregu eksperymentów przeprowadzonych w skrajnie bogatych i skrajnie biednych krajach. Pierwszy z eksperymentów (wzięli w nim udział mieszkańcy Kanady i Ugandy) polegał na tym, że badani zostali poproszeni o napisanie o tym, jak ostatnio wydawali pieniądze dla innych, a także o tym, kiedy robili zakupy dla siebie. Następnie poproszono ich o napisanie, jak się wtedy czuli, a także, na ile ich wydatki na innych wynikały z potrzeby budowania lub wzmacniania relacji z tymi osobami. Osoby, które pamiętały swoje wydatki na innych, czuły się bardziej szczęśliwe od tych, które lepiej pamiętały wydatki na siebie, nawet po odrzuceniu tych wydatków na innych, które służyły świadomemu budowaniu relacji.

Takie same wyniki dał sondaż internetowy przeprowadzony wśród 101 mieszkańców Indii. Część badanych poproszono o przypomnienie sobie ostatniej sytuacji, gdy wydawali pieniądze na siebie samych lub na innych, zaś drugą część poddano testowi, który mierzył ich poziom szczęśliwości, bez odwoływania się do przeszłych doświadczeń. Ci, którzy pamiętali lepiej sytuacje, gdy wydawali pieniądze na innych, byli bardziej szczęśliwi zarówno od tych, którzy lepiej pamiętali wydatki na siebie, jak i tych, których nie proszono o przywoływanie takich wspomnień.

W jeszcze jednym eksperymencie, przeprowadzonym wśród 207 studentów uniwersytetów z Kanady i Południowej Afryki, zanotowano wyższy poziom samozadowolenia u tych, którzy zakupili paczkę ze słodyczami dla chorego dziecka niż wśród tych, którzy kupili te słodycze dla siebie. 

Wyniki opisane powyżej mają swoje uzasadnienie ewolucyjne. Emocjonalne korzyści uzyskiwane po aktach pomocy innym, służą wzmacnianiu poczucia bezpieczeństwa w długoterminowych strategiach przetrwania.

Aknin, L. B., Barrington-Leigh, C. P., Dunn, E. W., Helliwell, J. F., Burns, J., Biswas-Diener, R., Kemeza, I., Nyende, P., Ashton-James, C. E., & Norton, M. I. Pro-social Spending and Well-Being: Cross-Cultural Evidence for a Psychological Universal. Journal of Personality and Social Psychology, (in press) 2013 DOI: 10.1037/a0031578

środa, 20 lutego 2013

Strach? Złość? Ból? Jak rozpoznać, z jakiego powodu płacze twoje dziecko?


Hiszpańscy naukowcy postanowili zbadać sprawę intrygującą: w jakim stopniu dorośli potrafią rozpoznawać emocje powodujące płacz małych dzieci? Kluczową rolę w sztuce odgadywania emocji tego typu odgrywają dynamika płaczu i ruch gałek ocznych.

Rodzice, szczególnie początkujący, napotykają zazwyczaj na duże trudności w rozpoznawaniu powodów płaczu swoich dzieci. Mimo, że najczęstsze powody zamykają się w krótkiej liście: głód, ból, złość, strach, dorośli rzadko bez problemu są w stanie określić, która emocja powoduje płacz.

"Płacz jest podstawowym sposobem komunikacji negatywnych emocji małego dziecka i w większości przypadków jedynym, którego mogą użyć" - pisze Mariano Chóliz z Uniwersytetu w Valencii.

Chóliz przeprowadził badania na ten temat, przy współpracy specjalistów z Uniwersytetu w Murcii. Udało im się opisać różnice w płaczu na podstawie obserwacji 20 dzieci w wieku od 3 do 18 miesięcy, które płakały z powodu trzech charakterystycznych emocji: strachu, złości i bólu.

Przy okazji zespół badaczy obserwował trafność rozpoznawania powodów płaczu przez dorosłych przebywających przy dzieciach, analizując afektywne reakcje rodziców na łkanie ich potomków.

Wyniki badania opublikowano w ostatnim numerze Spanish Journal of Psychology. Największe różnice manifestowały się w aktywności gałek ocznych i dynamice łkania.

"Kiedy dziecko płacze z powodu złości lub strachu, jego oczy są otwarte. Kiedy zaś płacze z bólu, zamyka oczy" - stwierdzają autorzy artykułu.

Jeśli chodzi o dynamikę płaczu, zarówno gestykulacja, jak i intensywność płaczu wzrastają, gdy dziecko jest zdenerwowane. W przypadku bólu lub strachu gestykulacja jest mniejsza, lecz intensywność płaczu bardzo wysoka.

Dorośli mają największe kłopoty z identyfikacją płaczu spowodowanego złością i strachem. Co ciekawe, "mimo, iż dorośli mają też kłopoty z rozpoznaniem bólu jako przyczyny płaczu dziecka, ich afektywna reakcja na ten rodzaj płaczu jest bardziej intensywna, niż w przypadku złości lub strachu".

Zdaniem badaczy, fakt, iż to ból jest najłatwiej rozpoznawalną emocją powodującą płacz, może mieć uzasadnienie adaptacyjne. W tym wszak przypadku płacz jest ostrzeżeniem przed realnym zagrożeniem dla zdrowia lub życia i wymaga natychmiastowej reakcji opiekunów.

Kiedy dziecko płacze, aktywność mięśni twarzy charakteryzuje się przede wszystkim naprężeniem mięśni na czole, brwiach i wargach, otwartymi ustami i podniesionymi policzkami. Jednak w zależności od tego, z którą z trzech emocji powodujących płacz mamy do czynienia, reakcja jest inna.

Kiedy dziecko jest zdenerwowane,  jego oczy są tylko częściowo zamknięte, zaś wzrok bądź to skierowany w nieokreśloną stronę, bądź skoncentrowany na ważnym dla dziecka obiekcie. Usta są wtedy również lekko otwarte, a intensywność płaczu rośnie stopniowo.

W przypadku strachu, oczy pozostają otwarte. Co więcej, przestraszone niemowlaki mają penetrujący wzrok i poruszają głową do tyłu. Dynamika płaczu jest inna niż w przypadku zdenerwowania  po krótkim okresie intensyfikacji następuje gwałtowna "eksplozja" płaczu.

I, w końcu, ból przejawia się zamkniętymi oczami, a kiedy dziecko je otwiera, trwa to chwilę, zaś wzrok w tym momencie można nazwać "nieobecnym". Mięśnie w okolicach oczu są stale napinane, a brwi zmarszczone. Płacz rozpoczyna się nagle, od maksymalnego natężenia, w momencie zaistnienia bodźca powodującego ból.

Mariano Chóliz, Enrique G. Fernández-Abascal, Francisco Martínez-Sánchez. Infant Crying: Pattern of Weeping, Recognition of Emotion and Affective Reactions in Observers. The Spanish Journal of Psychology, 2012; 15 (3) 

poniedziałek, 18 lutego 2013

Drobne działania podejmowane przez obywateli sposobem na walkę z przestępczością

Nikomu jak do tej pory nie udało się przekonująco wyjaśnić znaczącego spadku przestępczości w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni ostatnich 20 lat. Podobne zjawisko można zaobserwować również w Polsce. Kryminolodzy, socjologowie i prawnicy drapią się po głowach, próbując znaleźć wytłumaczenie dla spadku liczby napadów, kradzieży i włamań. Jedno z najnowszych badań wskazuje, że przyczyną spadku przestępczości jest kombinacja mnóstwa małych, niespektakularnych działań, podejmowanych w ostatnich dekadach, podejmowanych przez, zazwyczaj pomijane w oficjalnych analizach, osoby prywatne.

"Zdumiewająca zmiana w zakresie zachowań przestępczych dokonała się w przeciągu zaledwie jednej generacji - stwierdza kryminolog Philip J. Cook z Duke University (posiedzenie  American Association for the Advancement of Science, 16 lutego 2013) - jest to dla nas ogromną zagadką, gdyż żaden kryminolog nie jest w stanie stwierdzić z całkowitą pewnością, dlaczego tak się dzieje".

Odnaleziono jednak trop, który wydaje się obiecujący. Cook i jego współpracownicy zbadali wpływ prywatnych sposobów ochrony osób i mienia w walce z problemem drobnej przestępczości. "W naszym kraju pracuje więcej prywatnych ochroniarzy niż funkcjonariuszy policji - stwierdza Cook - i uważam, że działania podejmowane przez osoby prywatne zasługują na większe uznanie, niż to się działo do tej pory".

Wzrost ilości prywatnej ochrony w ostatnich latach jest związany przede wszystkim z powstającymi oddolnie inicjatywami przedsiębiorstw lub osiedli mieszkaniowych, które godzą się na dobrowolne opodatkowanie, by miejsce, gdzie pracują, było czystsze i bezpieczniejsze.

Cook i jego zespół badał 30 takich osiedli w Los Angeles na przestrzeni lat 1997-2008. Wykazał, że oddolne działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa spowodowały spadek poważnych przestępstw o 28%, zaś przestępstw w ogóle - o 11%.

Każde 10 000 dolarów wydanych na poprawę bezpieczeństwa spowodowało średni spadek liczby przestępstw o 3.4. Osiedla, które przeznaczyły więcej środków na prywatną ochronę, zanotowały większą poprawę bezpieczeństwa.

Zebrane dane wyraźnie wskazują na bezpośredni związek przyczynowy między wydatkami na prywatną ochronę a spadkiem przestępczości.

Nie można jednak zapominać, o czym informuje Cook, że spadek przestępczości wynika również z wielu innych "mikrodziałań", takich jak coraz powszechniejsze korzystanie z transakcji bezgotówkowych, rozwój technologii zabezpieczających przed kradzieżą aut a także zabezpieczeń telefonów komórkowych i innych prywatnych urządzeń mobilnych.

Innymi mikro-czynnikami, mogącymi wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa, są różnego rodzaju programy terapeutyczne skierowane do grup podwyższonego ryzyka. Jens Ludwig z laboratorium kryminalistyki na Uniwersytecie Chicagowskim zrealizował pilotażowy program "Stop, Look and Listen", który miał na celu powstrzymywanie młodzieży przed zachowaniami automatycznymi za pomocą terapii behawioralno-kognitywnej (cognitive behavioral therapy - CBT). Zauważono bowiem, że wiele drobnych przestępstw jest dokonywanych bezwiednie, z pominięciem planu oraz refleksji nad ewentualnym skutkami. Wśród osób objętych programem zanotowano niewielki, ale znaczący spadek zachowań niezgodnych z prawem.

Jens Ludwig argumentuje, że koszty przestępstw są na tyle wysokie dla społeczeństwa, że nawet działania dające niewielką poprawę, dostarczają ogromnych korzyści i nie należy z nich rezygnować. "Społeczny koszt związany z zabójstwem jednego obywatela to około 10 milionów dolarów. Jednostkowy koszt działań pedagogicznych zapobiegającym tego typu działaniom mieści się w granicach 100-150 dolarów na dziecko, za obniżenie wskaźnika zabójstw o 5%."

Okazuje się, że drobne działania, podejmowane poza obrębem polityk publicznych, mogą przynosić wymierne efekty.

sobota, 16 lutego 2013

Czy “dyskryminacja” mężczyzn jest faktem?

Birgitte Hansen, "Sad Man"
Różnego rodzaju politycznie poprawne formułki i teorie często padają swoją własną ofiarą. Tak jest z pojęciem tolerancji (czy powinniśmy tolerować nietolerancyjnych?), tak też jest z pojęciem seksizmu, który nie wiadomo dlaczego zwykł się odnosić wyłącznie do zjawiska niesprawiedliwego traktowania kobiet przez mężczyzn. Faktem jest natomiast, iż ewolucja ukształtowała u człowieka różnice międzypłciowe, które w niektórych aspektach są uciążliwe dla kobiet, w innych zaś dla mężczyzn. Pisze o tym nota bene kobieta, Elizabeth Day, na łamach nota bene lewicowego Observera, powołując się na książki Davida Benatara “The Second Sexism” i Warrena Farrella “The Myth of Male Power”. Oto kila faktów wymienionych w tych książkach, które burzą mit o okrutnym męskim seksizmie wobec kobiet.

  1. Na 25 najniżej notowanych w USA zawodów, w 24 pracuje 80-100 proc. mężczyzn.
  2. Więcej mężczyzn powołuje się do służby wojskowej, gdzie ryzyko przemocy i śmierci jest wysokie
  3. Więcej mężczyzn traci prawo do opieki nad dziećmi po rozwodzie.
  4. Według badań OECD, we wszystkich krajach rozwiniętych chłopcy są w porównaniu z dziewczętami o rok opóźnieni w umiejętności czytania.
  5. W Wielkiej Brytanii mężczyźni pracują średnio 39 godzin tygodniowo, a kobiety - 34.
  6. Mężczyźni zapadają na choroby serca średnio 10 lat wcześniej niż kobiety.
  7. Mężczyźni znacznie częściej od kobiet popełniają samobójstwa.
  8. Ofiarą napaści z bronią pada w USA rocznie prawie dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet.
  9. W Wielkiej Brytanii mężczyznom grozi dwukrotnie wyższe ryzyko bycia ofiarą przestępstwa niż kobietom.
  10. Kobiety częściej idą na studia i rzadziej wylatują za złe stopnie.
  11. Kobiety rzadziej popełniają przestępstwa.
  12. Kobiety rzadziej ulegają wypadkom przy pracy i wypadkom drogowym.
  13. 90 proc. więźniów to mężczyźni.
  14. Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni prawie we wszystkich krajach świata.